Atom Feed

sobota, 19 listopada 2011

KB RPG #26: Popełniasz błędy? To wspaniale!

Dwudziesta szósta edycja Karnawału Blogowego RPG rozpoczęła się dwa tygodnie temu. Napisałbym „kolejna”, ale dla mnie jest to pierwsza edycja – pierwsza, w której biorę aktywny udział. Życzcie mi powodzenia!

Pełny temat edycji to „Błędy w RPG – jako Gracz, Mistrz Gry, Twórca i Fan”, prowadzi ją Sethariel.

Wszyscy popełniamy błędy

Nie ma bezbłędnych gier fabularnych, ani scenariuszy, nie ma idealnych sesji i nie ma perfekcyjnie odgrywanych postaci – każdy, czy jako gracz, czy jako mistrz gry, czy wreszcie jako twórca, popełnia błędy. Mniejsze lub większe, mniej lub więcej, wszyscy je popełniamy i będziemy popełniać. Nie ma czemu się dziwić, jesteśmy ludźmi, a ci z natury nie są idealni. Łatwo się o tym przekonać robiąc w zasadzie... cokolwiek.

Popełniasz błędy? Dużo błędów? Grając, prowadząc lub tworząc? Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra jest taka: „Gratuluję! Jesteś dobrym materiałem na gracza/MG/twórcę”, zła to natomiast: „Czeka Cię trochę pracy”. Dlaczego? Już tłumaczę.

sobota, 5 listopada 2011

O Punktach Przeznaczenia słów kilka

    Jedną z cechą charakterystycznych mechaniki WFRP są z pewnością Punkty Przeznaczenia. To one nadają systemowi ten smaczek, który pozwala wyciągnąć twojego bohatera z najgorszych opresji, nie angażując mechanizmów w stylu „wskrzeszanie postaci”. W podręczniku poświęcono im cały rozdział, aby Mistrz Gry wiedział jak z nich korzystać, a raczej jak powinien reagować na ich wykorzystywanie przez graczy.

Beastmaster, fot. Dioboss (CC BY-NC-SA 2.0)
W jednym z przykładów poprawnego wykorzystania PP-ków czytamy: „Gracz wydaje Punkt Przeznaczenia. [...] Mistrz Gry mówi, że Clemowi nagle wszystko pociemniało przed oczami, po czym stracił przytomność. W sekrecie MG notuje, że Clem został trafiony płazem miecza i uderzył głową w ścianę. Tymczasem gracz z rosnącą podejrzliwością obserwuje tajemniczy uśmiech prowadzącego grę...”. Tak będzie przez pierwsze dwie sesje i to pod warunkiem, że prowadzisz początkującym graczom, którzy w dodatku nie zadali sobie trudu przejrzenia podręcznika.

Co zrobić, żeby gracze, po kilku sesjach, nie zaczęli traktować PP-ków jak dodatkowych żyć w grze komputerowej? Czy można je wykorzystać do napędzania fabuły i budowania nastroju?

czwartek, 3 listopada 2011

Kości, które kłamią

GameScience Dice Set
       Jakiś czas temu prowadziłem sesję WFRP, akurat była chwila przerwy czy rozluźnienia (a może po prostu za bardzo się rozgadałem i zacząłem nudzić). Jeden z graczy bawił się swoimi kostkami, wziął k10-kę do ręki i zaczął ją oglądać. Po chwili wydał z siebie nieartykułowany dźwięk oznaczający zdziwienie.
   — Ta kostka jest krzywa! — stwierdził. — Popatrzcie na nią z tej strony!
Trudno było zaprzeczyć, kość – zwykła matowa k10-a – ewidentnie miała w sobie coś z jaja.

Po sesji, pod wieczór, gdy wróciłem już do domu, usiadłem przy biurku, żeby sobie uporządkować w głowie, to co dzisiaj gracze osiągnęli. Przypomniałem sobie powyższą sytuację. Sięgnąłem po woreczek, wysypałem kostki na blat i zacząłem je oglądać. Jak się okazało prawie wszystkie były, mniej lub bardziej, krzywe!

sobota, 29 października 2011

Inspiracje #1: Widmo Brockenu

Brocken Büchenberg, fot. JesterWr (CC-BY-SA-3.0 DE)
Rok 1780. Był piękny, letni dzień, Johann Silberschlag, niemiecki teolog i przyrodnik, wyruszył na małą wyprawę badawczą w góry Harz. Tego dnia jego głównym celem był szczyt Brockenu, najwyższego wzniesienia w okolicy. Ta niepozorna góra, o wysokości zaledwie 1142 m n.p.m., miała jednak w sobie coś niepokojącego. Już w starych, germańskich legendach, szczególnie tych opowiadających o czarownicach, przypisywano jej dziwne właściwości. Nawet dla człowieka racjonalnego, jakim niewątpliwie był Johann, istniały naukowe fakty potwierdzające jej wyjątkowość. Mimo małej wysokości (mikro)klimat był tu iście alpejski – pokrywa śnieżna utrzymywała się aż do maja. Co więcej szczyt niemal zawsze ukryty był w chmurach, a zbocza nieodmiennie spowijała gęsta mgła, podobnie było i tym razem. Po kilku godzinach wędrówki las zaczął się przerzedzać, co oznaczało, że wierzchołek już niedaleko. Ku zaskoczeniu Johanna, mgła również lekko się rozwiała. Po dotarciu na szczyt zniknęła całkowicie, a jego oczom ukazał się zapierający dech w piersiach widok – pod sobą miał morze chmur, nad głową czyste niebo.
Spectre of the Brocken, fot. Mbz1 (BY-SA 3.0)

Kiedy kilkanaście minut później, po krótkim odpoczynku i dłuższej chwili podziwiania pięknego widoku, odwrócił się, by podnieść z ziemi plecak i ruszyć w drogę powrotną, jego serce zamarło – poniżej szczytu, we mgle, na granicy lasu ujrzał ciemną, widmową sylwetkę w upiornej, tęczowej aureoli...

poniedziałek, 24 października 2011

Na początku...

Skrzyp, pióro, mój kosturze, skrzyp, prowadź mnie po świecie.
Koła naszej epoki, buksując w złożach śmieci,
nie dogonią nas, bosych. Więc nie ma co się śpieszyć.
— Josif Brodski, Piąta rocznica (fragment)

Niedziela, a w zasadzie już poniedziałek, bo północ minęła jakąś godzinę temu – siedzę i zastanawiam się, co napisać w pierwszej, na tym blogu, notce. Z jednej strony nie powinno znaleźć się tu nic istotnego – można mieć nadzieję, że zaginie ona pośród wpisów, które pojawią się tu w przyszłości – z drugiej jednak pierwsza notka powinna mieć to „coś”. Patrzę jak zaczynały się inne blogi erpegowe, różnie, bardzo różnie – ja zacząłem cytatem.
fot. TPhaster (CC BY-NC-SA 3.0)

To dopiero wpis otwierający, a już włożyłem w tę stronę mnóstwo pracy i wolnego czasu – wszystko zaczęło się późną wiosną bieżącego roku, zaczęło się na Wordpress'ie, gdzie powstał zalążek Drogi RPG, w niczym nie przypominający tego, co widać obecnie. Ostateczne skończyłem na Blogger'ze – z różnych powodów, kiedyś może o tym napiszę. Jeszcze miesiąc temu, pod tytułem bloga widniał napis „premiera planowana na przełom września/października”, mamy 24 października. Nie powiem, żebym się tego nie spodziewał – jeśli coś robię, staram się robić to porządnie, a to wymaga czasu. Sęk w tym, że osiągnięcie ideału jest zwykle niemożliwe, trzeba wyczuć moment, kiedy należy się zatrzymać i zakończyć wprowadzanie kolejnych poprawek.